NOWY, RADOSNY ŚWIAT

Motto:
Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
stąd brak światła i węgla. Ale system działa!
                      (Andrzej Waligórski, z cyklu: Bajeczki babci Pimpusiowej)

Wierszyk Andrzeja Waligórskiego w ogromnym skrócie opisuje, jaki prawdopodobnie będzie efekt ogłoszonego 15 maja 2021 roku (jeżeli w całości wejdzie w życie) – tak zwanego Polskiego Ładu (poprzednio: Nowego Ładu). Jeśli już nasi rządzący chcieliby nam rzeczywiście polepszyć życie, wystarczyłoby wprowadzić (już dawno temu, również przez poprzednie ekipy) kilka prostych rozwiązań, jak np.: wprowadzenie niskiego i prostego w obsłudze podatku liniowego PIT (ale dla wszystkich – nawet z kwotą wolną, by najmniej zarabiający z jego płacenia zostali zwolnieni); uproszczenie do minimum rozbudowanego do granic absurdu i pogmatwanego systemu podatkowego; obniżenie podatku VAT; zwolnienie z podatku emerytów; likwidację ogromnej liczby parapodatków, które sieją spustoszenie w portfelach prywatnych i firmowych; likwidację podatku od zysków kapitałowych (podatek Belki); obniżenie pozapłacowych kosztów pracy; ograniczenie do koniecznego minimum redystrybucji dóbr wszelakich, gdyż Kowalski czy Nowak, mając więcej pieniędzy dzięki własnej pracy i niskim podatkom nie będzie potrzebował kosztownych darowizn.

Takie i być może kilka podobnych pomysłów mogłyby gospodarkę prawdziwie stymulować, a przy okazji – obniżyć koszty „obsługi” systemu podatkowego, które prawdopodobnie zjadają większość wpływów z podatku dochodowego (o ile nie wszystkie). Mogłyby również pobudzać ludzi do działania, do inwestowania – głównie właścicieli mikro-, małych i średnich firm oraz samozatrudnionych, bez których kraj nie mógłby funkcjonować, ponieważ reprezentują oni 98% wszystkich działających u nas firm. Wówczas to głównie RYNEK (zarówno przedsiębiorcy jak też więcej zarabiający dzięki niskim podatkom pracownicy) DYKTOWAŁBY  WARUNKI, a nie POLITYCY.

Natomiast pomagać, wspierać finansowo należy ludzi, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują. Tylko, że wtedy nie byłoby na szeroką skalę „ojców sukcesu” i tych „co (rzekomo) dają” (bo przecież nie ze swojego czerpią). A jak „dają”, to muszą komuś „zabrać” – tak to działa.
„Nie ma darmowych obiadów” (w oryginale: There ain’t no such thing as a free lunch) – to powiedzenie spopularyzowane dawno temu przez Roberta Ansona Heinleina, a później w latach 70. ubiegłego wieku przez ekonomistę Miltona Friedmanna – nabiera dzisiaj nowego znaczenia.

A w kolejce na „zmiany” już czeka niewydolny system emerytalny, czyli w perspektywie kilku lat – kolejne (i to znaczne) podwyżki podatków, by mieć z czego wypłacać emerytury. Ale przecież hasła mówiące o obniżeniu wieku emerytalnego tak ładnie brzmiały w kampanii wyborczej…

Założenia i propozycje (nowego) Polskiego Ładu również bardzo ładnie brzmią, lecz ten projekt nie jest obietnicą wyborczą, tylko możliwym (wyjątkowo populistycznym) scenariuszem do zrealizowania: głównie tych postulatów, dzięki którym jednym się zabierze, by dać innym. Chociaż… bardziej są to przekolorowane zapowiedzi i reklamy „filmu”, który w rzeczywistości okaże się najprawdopodobniej zwykłym – ale bardzo drogim – psychologicznym dramatem. Przy kilku jego scenach sporo osób będzie nawet płakać. I nie będą to łzy krokodyle, lecz jak najbardziej szczere łzy, które nie tylko na długo pozostaną w oczach, lecz w dodatku u wielu pogłębią jedną z naszych narodowych wad, jaką jest… krótkowzroczność.

17.05.2021