MOJA INFLACJA JEST WIĘKSZA NIŻ TWOJA

Przeczytałem, że obecny poziom inflacji w Polsce, to 3,2%. I zacząłem śledztwo, gdyż wersja oficjalna – inaczej: rządowa, nie pokrywa się z moją wersją, oraz tym, co od wielu miesięcy dostrzegam i doświadczam na własnej skórze, a bardziej na własnym portfelu – jak to mówią „empirycznie”. Czytając takie komunikaty, jak ten, że: „według wstępnych danych w marcu 2021 r. inflacja CPI wyniosła w ujęciu rocznym 3,2 proc., a w stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 1 proc”, postanowiłem sprawdzić, jak i kto to wszystko wylicza i zlicza.

Przestudiowałem Metodykę obliczania miar inflacji bazowej publikowaną przez Narodowy Bank Polski oraz kilka innych dokumentów dotyczących metody wyliczania inflacji. A później przestudiowałem mój prywatny koszyk, porównując obecnie ponoszone koszty zakupu żywności (w tym napojów bezalkoholowych) oraz energii i kilku innych – ważnych dla mojej egzystencji „składników” do kosztów (takich samych produktów i usług) dokonanych rok temu. I nie wiem jakim cudem, moja prywatna inflacja w moich prywatnych badaniach opartych o analizę 100 produktów, wyniosła w ujęciu rocznym (licząc dwoma metodami) od 12 do 15% !!!

W znakomitym rysunku satyrycznym Andrzeja Mleczki, mąż (pokazany tam jako człowiek raczej bardzo ubogi) czyta gazetę przy piecyku i czajniku, a żona stoi przy nim ucierając coś w garnku. I mąż mówi do żony: „Jachty poszły w górę”…
Polecam też żart rysunkowy zamiast puenty.