RECENCJA ZBIORU MÓJ LABIRYNT

Na portalu DAJ PRZECZYTAĆ – pojawiła się niedawno recenzja autorstwa Kingi Młynarskiej o tomiku Mój labirynt (Wyd. ANAGRAM). Bardzo dziękuję.

Recenzja w linku oraz poniżej. https://dajprzeczytac.blogspot.com/…/moj-labirynt-marek…

„Mój labirynt” to pierwszy tom poezji Marka Wołyńskiego wydany po dwudziestoletniej przerwie pisarskiej. Jest to zbiór zawierający wiersze dawne z nowymi, swoisty łącznik między przeszłością a teraźniejszością.

Czytanie poezji Wołyńskiego jest zawsze jak intymne spotkanie z kimś bliskim. W tej konfesyjnej liryce podmiot wyznaje to, co skrywa głęboko w sobie. Powierza nam bowiem swoje sekrety, bolączki, nadzieje. Świat podmiotu to świat słów oraz natury – kruki trzymają w dziobach / kwieciste metafory / romantyczne epitety. Podmiot naprzemiennie – raz szepcze do nas prosto ze swojego wnętrza, a raz kreśli pejzaże „ze świata”. Te obrazy skrywają jednak coś więcej niż tylko konkretny widok czy uchwyconą scenę – lecz podmiot wcale nie podpowiada, co skrywa się pod tą pierwszą warstwą. I to także uważam za duży walor poezji Wołyńskiego – nie tylko daje od siebie, ale i zaprasza czytelnika do współtworzenia tej liryki, pozostawia przestrzeń, stymuluje wyobraźnię i wrażliwość.

W pierwszej części, „Prywatnej galerii”, poeta sporo mówi o kondycji człowieka, poszukuje jego istoty. Zaczyna więc od źródła, czyli zagląda do Edenu i z humorem rozwiewa wszelkie wątpliwości: pierwszy człowiek stoi przy drzewie dobrego / i złego / Na drzewie / jabłka robaczywe / człowiek jeść musi.

Odniesień biblijnych jest w tej części znacznie więcej. Podmiot, w imieniu nas wszystkich, szukając odpowiedzi na najważniejsze pytania, usiłując rozwiać wątpliwości, nieustannie badając materię świata, sięga tam, gdzie znajduje wskazówki, a więc do Biblii.

O ile „Prywatna galeria” skupiała się raczej na człowieku w sensie intymnym, tak „Autoportret zbiorowy” (jak sugeruje już tytuł części) będzie lirycznym odbiciem Polaków, a w zasadzie ludzi w ogóle.

System wartości w świecie „Mojego labiryntu” jest dość oczywisty. doskonale wiadomo co jest szlachetne, a co niegodziwe. Podmiot mierzy się jednak z tym co zrobić, gdy znajdziemy się na ich granicy, co – gdy przekroczymy ją o krok. Człowiek ze zbioru Wołyńskiego jest też świadomy własnych słabości i ułomności, wypowiada się więc i we własnym imieniu, nie chowa za „tymi”, „nimi”, „innymi”.

Szczególnie w „Autoportrecie zbiorowym” poeta wypunktował rozmaite przywary ludzi. Pazerność, pęd do władzy po trupach, egoizm, zwykła głupota i ignorancja – oto nasz portret własny. Podmiot podpowiada, że tak mało potrzeba, by zmienić świat – uśmiech, dobre słowo, bycie blisko drugiego człowieka. Niestety, czasy nie sprzyjają poprawie, czego „ja” liryczne również ma świadomość.

Bardzo ważnym elementem w przestrzeni poetyckiej „Mojego labiryntu” jest natura. Zwierzęta są tu dobrymi druhami człowieka. Z dużą czułością podmiot spogląda na mniejszych przyjaciół, niekiedy zaś oni sami przejmują głos i opowiadają o świecie z własnego punktu widzenia. Podobnie jest z ludźmi (symbolami) – poeta patrzy na nas wszystkich z dużą uwagą i troską, dostrzegając to, co dla wielu bywa nieuchwytne.

I wreszcie kolejny ważny punkt na lirycznej mapie Wołyńskiego – poezja. W „Moim labiryncie” również znajdziemy sporo tekstów, gdzie to właśnie literatura jest pierwszoplanową bohaterką. Podmiot-poeta traktuje poezję niczym towarzyszkę życia – pocieszycielkę, przyjaciółkę, opiekunkę, muzę.

Piękne są wiersze z „Mojego labiryntu”. Przynoszą ukojenie, ale także gdzieniegdzie uwierają, podpowiadają co nieco. Myślę, że dla wielu mogą stać się źródłem inspiracji.

Kinga Młynarska