„STOP” ŚWIADOMYM PLAGIATOM

Z uwagi na to, że po raz kolejny znalazłem w przestrzeni Internetu daleko idące „inspiracje” umieszczanymi na blogu tekstami, a nawet ostatnio – dwa plagiaty, które raczej nie są z tych tak zwanych „nieświadomych”, postanowiłem wiele blogowych tytułów „ukryć” – do czasu ukazania się w tym roku dwóch moich najnowszych książek, w których znajdą się również wybrane felietony i małe formy literackie publikowane wcześniej na blogu. Czarę goryczy przelał znaleziony kilka dni temu plagiat mojego tekstu z 2010 roku noszącego tytuł AMOK (opublikowanego na blogu z początkiem 2018 r.), którego fragmenty (nieudolnie) ktoś przerobił i postanowił z mojego pomysłu zrobić swój wiersz… – bez tytułu. Lecz zrobił bardziej „anty-wiersz” – żałosną w efekcie układankę.

Przy okazji tego wydarzenia przypomniałem sobie opowiastkę Sandora Maraiego zawartą w jego Dziennikach: „Młody pisarz mówi do starego pisarza: – Słyszałem ciekawą historię. Opowiedzieć panu? – Nie. Niech pan ją pierwej napisze – odparł stary pisarz”.

Być może ten cytat Maraiego, ale i dobra rada mojego serdecznego przyjaciela oraz kilka innych powodów wpłynęły również na decyzję dotyczącą zrobienia sobie dłuższego „urlopu” od Facebooka. Tych moich Znajomych, którzy sądzą, że ich „zablokowałem” gdyż nagle przestali widzieć moje posty – wyprowadzam z błędu. Nie, nie zablokowałem Was. Po prostu ukryłem na jakiś czas wszystkie dotychczasowe moje wpisy na FB.

Marek Wołyński