W OBRONIE POEZJI

Są wokół mnie utwory, którymi się wypełniam. By mnie budowały – nie tylko bogactwem metafor, ale tym, co dla poety powinno być drogowskazem; chroniły przed prozą układaną w wiersze, która mnie osacza i próbuje uwieźć.

Są wokół mnie wiersze, dzięki którym przetrwam. I wielu dobrych poetów, kilku – doskonałych. Są też czytelnicy, którzy to, co wartościowe potrafią docenić. Chociaż mam obawy, że oni – w mniejszości.

Jednym z wielu wierszy, wśród tych ulubionych jest „Smutek miłości” Williama Butlera Yeatsa w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka.

SMUTEK MIŁOŚCI

Pod okapami strzech wróble świergoty,
Niebo brzemienne blaskiem srebrzystych płomieni,
Śpiew liści w drżeniu drzew jesienią złotych
Zgłuszyły stary płacz znużonej ziemi.

I wtedy przyszłaś ty, z czerwienią warg bolesnych,
A razem z tobą wszystkie łzy całego świata,
Wszystkie trudy okrętów z jego mórz bezkresnych,
Jego nieprzeliczone, udręczone lata.

I oto pod strzechami ptaszęce świergoty,
Przepych srebrnego blasku, gwiaździstych promieni,
Śpiew liści w drżeniu drzew jesienią złotych
Napełniły się starym płaczem biednej ziemi.