NOWOROCZNIE

Podczas słuchania koncertu: Live from the Steve Jobs Theatre mojego ulubionego Ludovico Einaudi, myślałem o tym, jaki był ten rok 2020. Jeśli gorszy od poprzedniego, to dlaczego? A jeśli jednak lepszy, to jak obronić taką tezę?

Dla jednych ten mijający rok był bardzo zły, dla innych – taki sobie, a dla jeszcze innych, być może nawet dobry – bo pozytywnie przełomowy. Jednak przede wszystkim był on trudny i wymagający. Nie była to jedna, czy dwie lekcje – a pełne dwa semestry. Wiele sprawdzianów i egzaminów z całkiem nowych przedmiotów. Czy zdaliśmy te egzaminy? Czy ja zdałem?

W ciszy gabinetu, w trakcie słuchania spokojnej, nastrojowej muzyki, otwiera się często niedostępna przestrzeń, w której można na wiele rzeczy, zjawisk, spojrzeć z ogromnego dystansu. Po to, by dostrzegać nawet w tych najgorszych chwilach – jednak odrobinę szansy, lub też widzieć impuls do zmiany. Na lepsze.

Jest takie stare powiedzenie, które często stosuję ale też staram się w życiu z jego podpowiedzi korzystać: „Jeśli pragniesz pomnika – spójrz naokoło siebie.”
Jedni budują – takie jak wspomniane wyżej – pomniki, ale kruche, nawet nie związane stabilnym cokołem i szybciej czy później zdmuchuje je z ziemi podmuch przemijania lub wiatr historii, a nawet – lekki powiew. Inni znowu tworzą je z towarzyszącym im przesłaniem, by – kiedy już powstaną – oparły się nawet wielkim wichurom.

Takich pomników i stabilnych cokołów, które będą się opierać nawet najgorszym życiowym orkanom i lawinom – w nadchodzącym Nowym Roku życzę wszystkim moim Czytelnikom.

I tego, żeby więcej w nim było energii, która łączy, a nie – dzieli.