BIZNESOWA GRUPOLOGIA

Do pierwszej grupy należą głodni sukcesu. Na spotkaniach, szkoleniach można ich rozpoznać po ogromnej energii jaka od nich bije i po tym, jak rozmawiają. Entuzjazm prawie ich roznosi. Często zachowują się, jakby po kilkudniowej głodówce trafili przed suto zastawiony stół. Są głodni, ale – wiedzy. Jeśli rozmawiają, to głównie o biznesach.

Grupa druga, to osoby będące już w trakcie osiągania kolejnego sukcesu. Można odnieść wrażenie, że kolekcjonowanie wielu sukcesów stanowi ich hobby – jeden sukces, to za mało. Dla większości członków tej grupy to okres rywalizacji, a w ich psychice zachodzą ogromne zmiany, przewartościowania i walka motywów. Jeśli pojawia się argument do podejmowania trudnych, często sprzecznych z naturą decyzji, nazywa się on: „w imię wyższych celów”. Osób należących do tej grupy entuzjazm już nie roznosi tak, jak tych z pierwszej i częściej wyglądają na zmęczonych. Zamiast mówić, potrafią też słuchać. Ale dalej tematem rozmów najczęściej jest biznes.

W trzeciej grupie są ci, co już osiągnęli wiele sukcesów, mają spore oszczędności, często wysoki status społeczny i zawodowy. Ale wciąż im za mało. Podczas rozmowy wspominają, że mają dokładny plan na życie. Mówią: – Jeszcze kilka lat dam z siebie wszystko, wykorzystam ogromną wiedzę i doświadczenie, zrobię to, to i to, a jak będę miał 60 lat – wtedy dam na „luz” i zostanę rentierem odcinając kupony z moich inwestycji. Wielu jednak do tej sześćdziesiątki nie dociera, a kupony odcina rodzina. A jeszcze inni przesuwają linię mety o kolejne lata, by do niej dotrzeć w takim stanie, że kupony odcinają już głównie prywatne kliniki. No i za chwilę – rodzina.

Do grupy czwartej należą zarówno ci spełnieni, jak też ci, wypaleni zawodowo. Wielu z tych pierwszych podróżuje, gra w golfa, spełnia marzenia, których wizualizacja wisiała oprawiona w ramki naprzeciwko biurka. Sukces tych drugich bywa najczęściej toksyczny – nie potrafią się cieszyć tym, co mają. Często też żyją w permanentnym strachu, że to, co zarobili – mogą stracić, że sukcesje firm jakie przeprowadzili się nie udadzą. I mnożą to „że”, żyjąc jakby stałą projekcją lęku przed stratą.

No i grupa piąta. Najmniej liczna. To ci, co wygrali na prawie wszystkich frontach. Ich sukces rzadko bywa toksyczny. Nie mnożyli sukcesów, by doprowadzić się do skrajnego wyczerpania i wypalenia lub samotności i nałogów, gdyż chciwość była tym słabszym ogniwem ich natury. W odpowiednim momencie potrafili powiedzieć stop”, teraz „zwalniam”. To mistrzowie techniki „work-life balance”, a ich dewizą życiową jest: „To co już mam – starczy na godne życie nawet do setki”. Oraz „Nie odkładaj pełni życia do sześćdziesiątki. Ono zaczyna się już od pierwszego twojego dnia”. W tej grupie nie rozmawia się głównie o biznesie, tylko o ludziach, pasjach, o marzeniach, o celach. Jej członkowie nie „robią biznesu”, oni się biznesem „bawią”. Najczęściej zostają mentorami i liderami wspierającymi innych. A inni są za takie wsparcie gotowi zapłacić często fortunę, co powoduje, że osobom z grupy piątej zazwyczaj bieda do oczu nie zagląda. Osoby z tej grupy można również poznać po tym, że lubią szepnąć do ucha młodszym kolegom: Mogę ci pomóc, powiedzieć jak trafić do piątej grupy. A pierwsze lekcje dostaniesz gratis.