CZARODZIEJSKA GÓRA

W mojej podręcznej bibliotece, na środkowej półce, na wysokości wzroku ułożyłem dzieła dla mnie wybitne. Półkę tę nazywam „strefą VIP”.  Pośrodku, można by rzecz: na pierwszym miejscu podium stoi Czarodziejska Góra Thomasa Manna. Kiedy po nią sięgam, otwieram najczęściej w miejscu tej zakładki, którą umieściłem na jednej ze stron rozdziału „O państwie Bożym i złym zbawieniu” w tomie II. Wtedy czytam – nie wiem po raz już który – rozmowę bohatera powieści Hansa Castorpa z Naphtą, o poznaniu, wierze i… prawdzie. A szczególnie dwa fragmenty. W jednym z nich Naphta mówi: „Nie istnieje nic takiego, jak czyste poznanie. Kościelna teoria poznania, która da się streścić w zdaniu Augustyna: „Wierzę, abym mógł poznać”, jest niezaprzeczenie słuszna”.
Drugi fragment dotyczy definicji „prawdy”, której tak wielu szuka, ja również. A według Naphty, „prawda jest tym, co służy człowiekowi”. I jak na razie, jest to najlepsza definicja prawdy jaką znalazłem. Nie tylko we wszystkich przeczytanych książkach, ale również w całym, przeczytanym do tej pory życiu”.