CIEŃ

Podczas pisania dostrzegłem kątem oka, że na oknie siedzi mój cień i macha nogami, popijając resztki popołudniowej  kawy. I to z mojego kubka! Dlaczego mi to robi?! Wstałem i założyłem go z powrotem na siebie. Po chwili się zsunął i usiadł na podłodze. Przekomarza się – pomyślałem. Nie lubię, kiedy tak się zachowuje. Nie lubię też, kiedy się oddala. Wtedy broi i psoci, a nawet straszy – jak czasami we śnie. Cień należy trzymać krótko, u nogi. Inaczej będzie ci właził na okno, lampę – a może nawet przeniknie przez wejściowe drzwi na korytarz, schody i wyjdzie z domu. Wejdzie pod koła samochodu, umorusa się w kałuży albo wpadnie do śmietnika. I wróci – przesiąknięty fetorem śmieci, ociekający brudną wodą, ze śladami opon na brzuchu. Jedna wielka kupa nieszczęścia. I idź później z takim na spacer albo w gości…