KOPIOWANIE HERBERTA

Przede mną leży malutki zbiór wierszy Zbigniewa Herberta wydany przez PiW w 1983 roku i  tego samego roku kupiony, a bardziej „wystany” w kolejce do księgarni. Wówczas, po jego wnikliwej lekturze pierwszy raz ktoś literacko mnie znokautował. To znaczy, przekładając na współczesny język towarzyski: „pokazał miejsce w szeregu”. Dzisiaj, obok tego archiwalnego zbioru pojawiły się – piórem znakomitego Andrzeja Franaszka – opasłe tomy biografii Herberta, a nakładem wydawnictwa A5 – jego „Wiersze zebrane” i „Pan Cogito”, oraz kilka innych pozycji. Pomimo że już przeczytane, przestudiowane, co jakiś czas sięgam do nich, by z tymi dziełami literackiej sztuki obcować.

Obok Tadeusza Różewicza to właśnie Zbigniew Herbert wierszami zebranymi we wspomnianym zbiorze wskazał mi dawnymi laty literacką drogę. Między innymi utworami z cyklu „Pan Cogito”, których styl do dzisiaj przez niektórych poetów jest naśladowany, lub nawet zapożyczane i przerabiane „dla niepoznaki” są wybrane fragmenty wierszy, nieudolnie, gdyż nie da się ich – ot tak – po prostu skopiować. Zebrane w oryginalny cykl są bowiem dziełem sztuki jedynym w swoim rodzaju. Każdy, kto się wychował na poezji Zbigniewa Herberta i na jego „Panu Cogito”, a tym bardziej – poeta, od razu rozpozna u innego pobratymca choćby minimalne zapożyczenia. Nawet ostatnio takie zapożyczenia i naśladownictwo znalazłem u pewnej poetki. Co z tym zrobić? Nic. Naśladownictwo nie jest zjawiskiem nowym, a nawet zdarzają się przypadki tak zwanego naśladownictwa „nieświadomego”. I jedno i drugie od razu rozpoznają ci, którzy się na poezji znają, wielokrotnie studiowali wiersze nie tylko wspomnianego Zbigniewa Herberta, ale również dziesiątki zbiorów innych, znakomitych poetów, a jako redaktorzy i jurorzy, „przerobili” również wiele kilogramów lżejszych wierszy. Notabene w tych „lżejszych” –  sporo tekstów mówi o tym samym, wiele to układanki-rymowanki i cuda-wianki, a jeszcze inne, to tak zwana „poezja kultury masowej”, gdzie liczy się nie tyle wartość literacka, co słowa ułożone w formę wiersza pod chwilowy poklask.
Ci, którzy się na poezji nie znają lub nie za bardzo znają, przyjmą utwory zbudowane na zapożyczeniach i naśladownictwie, podobnie, jak wiele osób przyjmuje od sprzedawców podrobione (jednak na swój sposób funkcjonalne) spodnie czy sportowe buty, wierząc, że to, co zakładają później na nogi jest „towarem” najwyższej klasy.