MIŁOSNE PISANE WIERSZA

Czy pisanie wiersza można porównać z miłością? Tak. Najpierw znajdujemy „temat” i wpatrujemy się w niego myślą. Później randka, spotkanie, gra wstępna – czyli pierwsze słowa, strofy. Wreszcie finał! Znakomite zakończenie, unikatowa metafora, zaskakująca puenta – wiersz się urodził!

Chodzimy rozpromienieni, a blaskiem oczu zawstydzamy wszystkie zapalone żarówki. Jesteśmy zauroczeni, ale też zafascynowani tym, jakże piękny stworzyliśmy wiersz. Poza nim nie widzimy niczego.

Po chwili jednak zauważamy, że jedno czy drugie słowo nie takie, jak trzeba, któraś metafora „ograna”, tu się przyplątał przypadkowy rym, a tam coś, co się wydawało wspaniałe okazuje się nieudanym oksymoronem…

I poprawiamy, kreślimy, idziemy na kompromisy lub nie.

W efekcie albo zostajemy z tą naszą miłością do końca życia, choć taka pokreślona i znacznie już inna niż pierwotna, albo po krótkiej fascynacji po prostu z niej rezygnujemy i z miną straceńca kierujemy się do barku, by zastosować wielokrotnie sprawdzoną technikę neutralizacji romantycznego niespełnienia.