PODDANI

Poddając się i osłaniając przed radością schwytaną jak motyl w sieć zmienności, ręce podniósł wysoko. Wiatr związał je powietrzem i przykrył niebem. Tak został poddanym świata – w chłodzie, deszczu i fantazji.

Pierwsi widzowie zjawili się o świcie – wracający z pracy nocny stróż, jego pies i psie pchły. Podeszli blisko. Stróż uczynił na ciele znak krzyża, pies żałośnie zaskomlił i tylko pchły kpiły – większość przeważnie bywa okrutna.

W południe zjawiły się prasa, radio i telewizja. Udzielił wywiadu:
– Jeśli chodzi o wykrzyczenie się, to preferuję krzyk w stronę słupa ogłoszeniowego. Słup nie odpowiada policzkiem, wykrzykniki więzi milczeniem. I to jest doskonałe.

To byłby w sumie koniec historyjki, gdyby nie fakt, iż zaniepokojone władze wydały dekret, w którym zakazały podobnych wybryków.
Na drugi dzień, o świcie, całe miasto stało z podniesionymi rękoma w chłodzie, deszczu i …