MISJA

Nie, to nie będzie kolejna – setna, a może tysięczna – recenzja znakomitego filmu w gwiazdorskiej obsadzie, z równie znakomitą muzyką Ennio Morricone. Nie będzie to też relacja z kolejnej, bezzałogowej misji kosmicznej NASA. Ani nawet opis jakiejś tam misji pokojowej na Bliskim Wschodzie. Tekst ten poświęcam bowiem misji wyjątkowej, jaka przyświeca blisko dwu milionom osób w naszym kraju; osób odważnych, otwartych na wyzwania i odpornych na ciosy zadawane przez ich oponentów. którzy tej odwagi i wytrwałości im zazdroszczą. Mowa o prywatnych przedsiębiorcach. Tak, tych właśnie ludziach, uważanych przez wielu za złodziei, wyzyskiwaczy, oszustów i cwaniaków. Tych właśnie ludziach, którzy mają przeciwko sobie dziesiątki tysięcy – często bzdurnych i zagmatwanych – przepisów w ustawach oraz ponad czterdzieści instytucji, które w każdej chwili mogą ich skontrolować i doprowadzić do bankructwa. Nawet jeśli tylko nieświadomie popełnili błąd (błędy) lub naruszyli przepisy – w wyniku niezrozumienia tychże lub ich nieznajomości.

Mowa o bohaterach transformacji ustrojowej, ludziach, którym przyświecała zawsze misja budowania, a nie burzenia; dla których rozwój firmy i wzrost gospodarczy był równoznaczny z ciężką, często mozolną – i okupioną tak zwanymi chorobami cywilizacyjnymi – pracą, a nie jedynie z prezentacją wykresów opartych na wizjach kolejnego stratega-teoretyka. Będzie to wywód na cześć nie Natury, która dzielnie opiera się niemal wszystkim destrukcyjnym wobec niej działaniom człowieka; nawet nie na cześć biednego, wyczerpanego konia, który ciągnie pod stromą górę turystyczny wózek pełen bezdusznych tak zwanych turystów, amatorów zaliczania kolejnych atrakcji dokumentowanych smartfonem umieszczonym na kijku do selfie. Mowa będzie o tych, których się krytykuje – zamiast się ich radzić; którym zamiast pomagać, stwarzać wspaniałe warunki rozwoju, rzuca się coraz więcej kłód pod nogi.

I będzie to bardzo krótkie, bez zbędnych ornamentów, konkretne: Nic bez nich. Dlaczego zatem: tak mało dla nich?