HIPOKRYZJA WALCZĄCY

W śpiewanym przez Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego utworze „Modlitwa o wschodzie słońca” zawarte są między innymi słowa: „Ale zbaw mnie od nienawiści i ocal mnie od pogardy, Panie”.

Sporo osób z dużym zatroskaniem mówi, że wszystko naokoło zmierza w złym kierunku; że podzielono nas na dwa zwalczające się obozy, niczym dwie walczące ze sobą hordy kiboli. Na razie nie nosimy maczet i kastetów, lecz kto wie. Jeszcze więcej osób mówi, że chciałoby innego, lepszego  świata dla siebie i dla swoich dzieci – bez tego okropnego języka nienawiści, bez obrzucania się błotem, ciągłych kłótni, jątrzenia…

Lecz zaraz później w mediach społecznościowych niektóre z tych osób piszą teksty pełne pogardy i nienawiści wobec tzw. oponentów czy politycznych wrogów. Jeszcze inni wklejają – zawierające takie same podteksty – obraźliwe memy lub „fejki”, kolportując często półprawdy lub kłamliwe informacje i wprowadzając informacyjny zamęt. Nie wspominam o komentarzach, przy których nawet żmija nabawiłaby się kompleksów.

Kierowani bardziej swoistą bezradnością niż świadomym działaniem, dajemy się czasami wciągać w jakąś diabelską grę. Ot, po prostu, jak w kłótni – kiedy zabraknie nam argumentów lub sprawczej siły – „walimy” w kogoś złym słowem. Później znowu, znowu i znowu… A jak ten ktoś w odwecie zaatakuje nas, my – niczym w amoku – „idziemy na całość”.

Lecz pogarda i nienawiść – podobnie jak dobre uczynki – również lubi wracać. Nawet ze zdwojoną siłą.