SZTUKA MEDIALNA

W pamiętnikach Ignacego Paderewskiego znalazłem fragment, w którym wybitny pianista wspomina, jak będąc dzieckiem, czytał ojcu, który miał poważne problemy ze wzrokiem, wiadomości z gazet. Było to w roku 1870, zaraz po wypowiedzeniu przez Prusy wojny Francji. I właśnie dzięki czytaniu tych wiadomości młody Paderewski stawał się z dnia na dzień bardzo ważnym lektorem, a stałe grono słuchaczy powiększało się o domowników i nawet sąsiadów, którzy sympatyzowali z Francuzami. Wiadomości – niestety – dobre nie były i widząc głębokie zatroskanie oraz smutek na twarzach audytorium, którego średnia wieku wynosiła ponad siedemdziesiąt lat, młody Paderewski postanowił to zmienić i czytać wprost przeciwnie niż to, co napisano w gazetach. Od chwili, kiedy wpadł na taki pomysł, wszystkie złe wiadomości zamieniał na dobre. Np.: Francuzi przegrywali, ale on wysyłał zwycięskich Francuzów aż do Renu. A gdy ulokował Francuzów już w Kolonii, ojciec posłał po butelkę znakomitego wina przechowywaną w piwnicy, by tym doskonałym trunkiem wznieść toast za zdrowie zwycięzców. W rodzinie i wśród znajomych zapanował entuzjazm, staruszkowie wprost płakali ze wzruszenia, a młodziutki Ignaś był dumny, że tym znakomitym pomysłem ocalił od depresji przyjazne mu osoby.
Jednak po kilku tygodniach ojcu wzrok się znacznie poprawił, a tym samym mógł pojechać do miasta do swojego lekarza…

Czasami odnoszę wrażenie, ze Pamiętniki Ignacego Paderewskiego, a w szczególności fragment o którym wspomniałem, to lektura obowiązkowa dla wielu adeptów tzw. sztuki medialnej.