AUTOSTRADA

Autostrada ( za Wikipedią) – droga I klasy technicznej, przeznaczona do szybkiego przemieszczania się pojazdów samochodowych.

Wjechałem na autostradę. Zanim to zrobiłem, pobrałem na bramce bilet, a jeszcze wcześniej zaopatrzyłem się w kubek mojej ulubionej kawy. I w drożdżówkę – na wszelki wypadek. Zaplanowałem dokładnie wszystkie spotkania, przewidziałem godzinny zapas – gdyby zastał mnie jakiś nieprzewidziany zator.

Była godzina 14.00, jeden z tych gorących i przyjemnych pierwszych dni lata tego roku. Zmierzałem w kierunku dużego miasta, słuchając ulubionej stacji radiowej. Prowadzący opowiadał dowcip, a współprowadząca zarażała mnie śmiechem. Chwilę później pojawił się mój ulubiony utwór. Na dworze świeciło słońce, a drzewa z pobliskich lasów, jak co roku o tej porze udowadniały, że najwspanialsze dla oczu – poza błękitem nieba – są niezliczone odcienie zieleni.

Godzina 14.40 – awaryjne światła samochodów jadących z przodu. – Co jest? – mruknąłem. – Przecież nic nie wiadomo o jakimkolwiek zwężeniu, czy remoncie przed bramkami i to na odcinku aż 5 kilometrów. Niestety. To było to. Korek.

Do bramek dotarłem o godzinie 16.40 – po dwóch godzinach. Na bramkach – tak zwany „Sajgon”. Nikt nie panuje nad korkiem, nikt nie wie, co i dlaczego. Za bramkami dalej korek. Zjeżdżanie do lewego pasa, do prawego… znowu do lewego. Okropny upał, smród spalin. Brak słów. Zero informacji, człowieka z informacją, policjanta.

Nie zdążyłem na ważne spotkanie. Nie podpisałem ważnej umowy. Nie miałem już ochoty nikomu opowiedzieć dowcipu usłyszanego w radiowej audycji. Jeszcze tylko dowiedziałem się, ile mam zapłacić za skorzystanie z autostrady, bo za ten przejazd, tak jak tysiące pozostałych kierowców – zirytowanych, wkurzonych, zniechęconych, głodnych, spragnionych, z pełnym pęcherzem, z małym dzieckiem, z przygotowanym do spowiedzi spisem przekleństw – musiałem zapłacić.

Ta autostrada, to A4, a odcinek jakim jechałem leży pomiędzy Opolem a Wrocławiem. Takie korki – tak mówią ci, którzy często tędy jeżdżą – to już standard, stworzony przez drogowców na drodze I klasy technicznej do szybkiego przemieszczania się.  I w dodatku – za standardowe pieniądze.