BAJKA O ANIOŁACH I DIABŁACH

Bywają takie wieczory, kiedy aniołowie stają się widzialni i zasiadają z nami do kolacji. Gospodyni podaje wtedy poświęconą wodę do popicia, a wszystkie potrawy są lekkostrawne i dopieszczone.

Pośrodku stołu stoi na błękitnej tacy tort w kształcie łabędzia ze skrzydłami jak do lotu. Aniołowie ubrani są zazwyczaj w dżinsowe kurtki ze złotymi guzikami oraz białe, pierzaste spodnie. Uczta z ich udziałem zaczyna się zawsze przedmową gospodarza, który wznosząc kielich z wodą najpierw intonuje anielską pieśń, a następnie przedstawia uczestników biesiady.

Niektóre anioły potrafią nawet okazywać wzruszenie. I jest to niezwykle piękny widok, kiedy z błękitno-białych oczu kapią łzy zamieniające się w puch, liście lub cukierki dla dzieci.

Bywają też uczty, na których materializują się diabły. Takie biesiady mają całkiem inne oblicze.

Zabawa zaczyna się w momencie, kiedy gospodarz domu klepnąwszy gospodynię po tyłku, wypija podwójną wódkę. Następnie wszyscy biesiadnicy udają się do piwnicy, gdzie pełne beczki wina i ogromne ilości wódki będą głównym daniem do późnej nocy.

Są tu nagie dziewczyny tańczące ze świecznikami na brzuchach, kilku lowelasów z rozpiętymi białymi koszulami, zawiedzione i znudzone żony, a obok tych żon zbóje ze współczesnych bajek z przewieszonymi na szyjach złotymi łańcuchami i dzikie psy gotowe do walki. Jest też naukowiec, co zamienia wodę na Jacka Danielsa.

Nasz kraj diabeł upodobał sobie szczególnie. Pojawia się u nas bardzo często, mówiąc, że panujący tutaj chłód mocno go hartuje i wzmacnia. Zawsze miły, uśmiechnięty, często ubrany w dobrze skrojony garnitur  – trudno poznać, że to diabeł.

Można go spotkać na ulicy, w barze, a nawet w niektórych popularnych programach telewizyjnych, kiedy układa nam przepisy na kolejne dni.