CYRK

Ilu nas jest? Tych, co myślą pozytywnie, a w inteligencji upatrują raczej przyjaciela niż wroga? Tych widzących rzeczy jasno – bez skazy?
Ilu nas jest w rozwrzeszczanym społeczeństwie dorosłych? Jeden procent? Dwa? A może trzy? Czy jest nas chociaż pół miliona? A może milion? A może jednak jest nas znacznie mniej?

Jeśli jest nas tak mało, to co musimy zrobić, by bronić się przed całą resztą?
Resztą w tej przestrzeni, w której gloryfikacja bohaterów skandali, antytalentów, amatorszczyzny
i nijakości staje się powoli normą, a dla wielu wyznacza kierunki działania i myślenia. Kształtuje świadomość ludzi – coraz częściej tych młodych…
W której zabija się to, co mamy najważniejszego do ocalenia – resztki przyzwoitości, uczciwości
i szacunku dla innych określając takie zachowania jako „skuteczną technikę przetrwania”.

Podłość, zazdrość, nienawiść do tych, którym się udało, chciwość za wszelką cenę, hipokryzja, małość, brak zrozumienia, chęć szkodzenia innym w imię zemsty za… – często nie wiadomo tak naprawdę za co – takie i inne cechy opanowały wielu z nas jak totalna ptasia grypa czy inna zaraza.
W sytuacji zarazy czy epidemii są oczywiście jednostki uodpornione. Ale jest ich coraz mniej. Duża część wyjechała z tego kraju, kolejna duża część wyjedzie w najbliższych latach.
Ci, co zostali, to ludzie, których coraz rzadziej się słucha i którzy dla tej większości są coraz mniej zrozumiali. Trudno im pokonywać opór materii głupoty ale jeśli chcą w tym kraju zostać
i tutaj żyć, to muszą się uodpornić na to, o czym piszę.

W cyrku obok którego żyjemy jest coraz więcej ogłupionych i wytresowanych. To słonie, konie, tygrysy, lwy, małpy, ale też te mniejsze, mniej groźne, bardziej przestraszone niż ogłupione. Teraz jeszcze są pod baczną opieką treserów. Ale jak ich będzie za dużo, to zagryzą lub zadepczą swoich treserów i rozbiegną się na cały kraj.

Co wtedy?