JESIEŃ NA YOUTUBE

Jadę pociągiem. Klimatyzowany wagon, a w nim… – fajni ludzie. Naprzeciwko mnie usiadła młoda dziewczyna. Ładna z równie ładnym smartfonem. Ona i on.

Za oknem jesień. Taka banalna, trochę kiczowata – ale piękna i kolorowa. Opisana w tysiącach wierszy i opowiadań. W piosenkach, a nawet w kabarecie Mumio…  W tej dzisiejszej jesieni było coś więcej. Bo była teraz „na żywo”, przed moimi oczami. A słońce, które zmieniało kolory liści dawało to, czego na co dzień tak szukamy – dobre samopoczucie.

Młoda dziewczyna, co pięć minut rozmawia przez telefon. Kiedy nie rozmawia pisze esemesy. Kiedy nie rozmawia i nie pisze esemesów, jest na Facebooku. A później na YouTube. Bardzo zajęta …

Za oknem, nagle, pojawia się ciężka, granatowa chmura. Po chwili słońce przebija ją promieniami i podpala ten granat. Z lasu, przez który akurat pociąg przejeżdża, wiatr porywa liście i dorzuca do ognia…

Dziewczyna słucha muzyki z zamkniętymi oczami…

Za szybą mojego okna, cały świat do wzięcia, jednym ruchem, nawet jednym krótkim spojrzeniem, jednym zachwytem…

Obok, w szybie telefonu odbija się twarz ładnej dziewczyny i jesień na YouTube.